Witaj na blogu Recenzje Chrześcijańskie!
 

October Baby – Październikowe Dziecko

„October baby”,  to film niesamowity… Nie jestem zapaloną kinomanką. Nie oglądam zbyt wielu filmów. Unikam filmów o mocnej akcji, ponieważ zawsze robią na mnie duże wrażenie i głęboko we mnie coś po nich pozostaje. Nie ma problemu jeśli to ładunek pozytywnie poruszający, ale czasem muszę się po takiej dawce emocji zmagać i  „odkręcać” myśli destrukcyjne. Staram się więc  zawsze przejrzeć opis czy recenzję zanim obejrzę dany film. Uważam, że życie dostarcza nam tylu emocji, że serwowanie sobie dodatkowych jest pewnym sensie masochizmem. Z pewnością jestem w tych odczuciach nieco subiektywna i wiążą się one nierozerwalnie z osobistą wrażliwością.

Długo nie mogłam przejść do codzienności po uraczeniu się projekcją „October Baby” . Pierwszym wnioskiem było, że… zbyt dużo emocji :).   Od połowy filmu łzy poruszenia  leciały mi ciurkiem po policzkach i nie udawało się ich powstrzymać. Minęło kilka dni, a ja wciąż myślałam o historii bohaterki  – dwudziesto-paro letniej Hannah.

Uważam, że film ten powinien obejrzeć każdy. Kobieta, mężczyzna młody i starszy, i najlepiej jak najszybciej, by lepiej rozumieć życie, bo nie ma na co czekać… :)

Film „October Baby”,  to historia Hannah –  dziewczyny, która przeżyła własną aborcję. Jej biologiczna matka nie wie o jej istnieniu, nie wie że dziewczyna przeżyła. Hannah została wychowana przez małżeństwo, które adoptowało ją od razu po urodzeniu. Ci cudowni ludzie adoptowali także jej brata, bliźniaka, który jednak zmarł po kilku tygodniach. Jej przybrani rodzice dzień po dniu starali się zapewnić Hannah miłość, opiekę i troskę, ale przez lata nie zdążyli nigdy opowiedzieć adoptowanej córce prawdziwej historii o jej przeszłości. Poszukująca prawdy dziewczyna, zmagająca się na co dzień z wieloma napięciami wewnętrznymi i chorobami rozpoczyna wraz z przyjaciółmi podróż do szpitala, w którym urodziła się. W sposób przypadkowy dociera do pielęgniarki, która uczestniczyła przy zabiegu nieudanej aborcji i żywo pamięta  całą historię narodzin naszej bohaterki. Jest też w posiadaniu pamiątki, którą przekazuje dziewczynie, podając jednocześnie imię, nazwisko i miejsce pracy jej prawdziwej, biologicznej  matki, która okazuje się mieć własne biuro porad prawnych. Hannah próbuje nawiązać kontakt z matką udając się do jej firmy. Matka jednak wypiera przeszłość i sposób bezwzględny ignoruje Hannah, prawdopodobnie w obawie przed utratą własnej reputacji rodziny męża i malutkiego dziecka. Dziewczyna  przeżywa to spotkanie. Jej przyjaciel jest blisko niej; znosi wszystkie emocje, a będąc cierpliwym i wyrozumiałem troszczy się o nią. Kiedy zrozpaczona, rozdarta dusza intuicyjnie prowadzi Hannah do kościoła, tam spotyka księdza, który wskazuje i zachęca  ją do rozprawienia się z przeszłością, do przebaczenia które powinna podjąć. Bohaterka w akcie desperacji przebacza swojej matce i oto stajemy się świadkami, jak wielki ciężar spada z jej duszy – rodzi się innym człowiekiem.  Wraz z tym „nowym człowiekiem’ przychodzi pokój i radość do jej życia. Dawne napięcia i dolegliwości odchodzą w zapomnienie. Pogłębia się więź i miłość do jej przybranych rodziców, którzy poświęcili życie, aby ją wychować. Hannah już nie szuka korzeni biologicznych, nie drąży w szczegółach przeszłości, przestaje być osobą wypełnioną pustką, staje się szczęśliwą i spełnioną młodą dziewczyną kochającą i zdolną dawać miłość. Wraz z tą przemianą dostrzega uczucie chłopaka, który od tak dawna był blisko niej, a którego dotychczas raniła. Stają się szczęśliwą parą.

Film „October Baby” pomaga zrozumieć pochodzenie wielu myśli, emocji odczuć których człowiek w ciągu życia doświadcza; myśli, które przychodzą nie wiadomo skąd, nękają nas kradnąc pokój, a nawet chwiejąc tożsamością. Pomaga zrozumieć tych z nas, którzy borykają się z problemami przebaczenia,  braku poczucia bezpieczeństwa, myślami samobójczymi; którzy wciąż poszukują swojej własnej tożsamości, nie mając wewnętrznego spokoju ani radości.

Kilka dni po obejrzeniu „October Baby” obejrzałam reportaż o dzieciach z probówki. Zaskoczyła mnie wypowiedź piętnastoletniej dziewczyny, jednej z pierwszych na świecie takich dzieci, która oznajmiła, że czuje się jak wyprodukowana w fabryce. Jest jak człowiek znikąd – nie czuje swoich korzeni, nie zna ojca i nigdy go nie pozna, ponieważ widnieje on jedynie jako numer w kartotece. Przeszłość ustawicznie chwieje jej tożsamością  sprawiając,  że jest osobą z ogromną pustką wewnątrz duszy. Jaka podobna historia  – pomyślałam wówczas: przebaczenie – Jezus – zbawienie, to jedyna droga do całkowitego  uleczenia zranień z przeszłości  i szczęśliwego, spełnionego życia.  Nie ma innej drogi i nie ma wyzwolenia od własnych myśli, które zrodziła nieprawość czy grzech,  a które determinują całe życie człowieka. Wszelkie połowiczne próby ukojenia zgiełku zranionej duszy  nie przynoszą ukojenia.  O tym jest film „October Baby”. Naprawdę z serca polecam, a nawet zalecam.

 

Udostępnij
Written by
Brak komentarzy

Jestem ciekawa Twojej opinii!